Parafia Św. Ludwika we Włodawie

Ważne ogłoszenia: Zmiany na czas wakacji - codzienna adoracja Najśw. Sakramentu i spowiedź od godz. 17:00 do 17:50; kancelaria parafialna w soboty w godz. 10:00 – 11:00; administracja cmentarza w środy w godz. 16:00 – 17:00.

o. Kajetan Młynarski - męczennik włodawski

Jedną z najbardziej interesujących postaci w zakonie paulinów na przełomie XVII i XVIII wieku był niewątpliwie o. Kajetan Sebastian Młynarski. Dziś prawie zupełnie zapomniany, odegrał w swoim czasie niebagatelną rolę w rozwoju naszej wspólnoty. Dlatego też dobrze będzie zapoznać się z jego życiem oraz męczeńską śmiercią z rąk szwedzkich w 1706 roku. Szkic niniejszy nie stanowi rzecz jasna wyczerpującej syntezy tematu, gdyż materiały archiwalne dostarczają nam coraz to nowych wiadomości o osobie świątobliwego Męczennika. Z konieczności więc ograniczymy się do skrótowego przedstawienia curriculum vitae o. Kajetana, aby skupić się szczegółowiej nad sprawą męczeństwa, naświetlając również pokrótce ogólną sytuację polityczną panującą wówczas w Polsce, jak też podając krótką charakterystykę fundacji włodawskiej, na straży której zginął o. Kajetan.

Urodził się on 19 stycznia 1659 roku w Kętach, rodzinnym mieście św. Jana Kantego, profesora Akademii Krakowskiej. Jego rodzicami byli Paweł i Anna Młynarscy, znani i szanowani powszechnie mieszczanie (Archiwum Jasnej Góry 77, s. 85). Ochrzczony w miejscowym kościele otrzymał imię Sebastian i chyba tylko ono, w niezrozumiały zresztą dla otoczenia sposób, zwiastowało przyszły los chłopca, który za kilkadziesiąt lat podzielił ze swym patronem męczeńską śmierć.

Pierwsze lata spędził Sebastian Młynarski zapewne przy rodzicach, uczęszczając do miejscowej szkoły i zdobywając w niej wykształcenie i wychowanie chrześcijańskie. Nie wiadomo jak i kiedy zrodziło się jego powołanie, powołanie paulińskie. Może były to opowiadania o klasztorze w Częstochowie, gdzie biali mnisi strzegli świętości Cudownego Obrazu Matki Bożej? A może była to pielgrzymka odbyta na Jasną Górę, podczas której zapragnął zostać paulinem? Do zakonu wstąpił mając 28 lat w 1687 roku. Po szczęśliwie odbytym nowicjacie składa swoją profesję wieczystą na ręce o. Tobiasza Czechowicza - prowincjała, w dniu 6 sierpnia 1688 roku.

Dla brata Kajetana (bo takie otrzymał imię zakonne) nadszedł czas formacji intelektualnej. Zgodnie z konstytucjami zakonu z 1643 roku okres studium filozoficzno-teologicznego trwał 8 lat. W prowincji polskiej funkcję domów spełniały klasztory: Jasna Góra, gdzie uczono się filozofii oraz Skałka w Krakowie, gdzie studiowano teologię. Kajetan Młynarski, ukończywszy oba kursy, został wyświęcony na kapłana.

Niewiele mamy wzmianek o jego późniejszym życiu i pracy. Wiadomo na pewno, że był członkiem konwentu brdowskiego w roku 1696 (Actorum Polonae Provinciae, T. V, s. 602, 605). Gdy przed zakonem otworzyła się perspektywa pracy w granicach Litwy, został przeniesiony do Włodawy i tu rozpoczął działalność jako administrator nowej fundacji, współpracując z o. Dominikiem Paprockim i o. Krzysztofem Lateckim. Warto, choć pokrótce, zaznajomić się z nowym miejscem działalności o. Kajetana.

Otóż pierwsze projekty założenia we Włodawie klasztoru paulinów pojawiły się w roku 1698 (AJG 1661, s. 240). Wtedy to podkomorzy brzeski Ludwik Pociej zwrócił się z propozycją fundacji do o. Tobiasza Czechowicza, ówczesnego prowincjała, który zaaprobował tę myśl. Fundacja ta, jak wynika ze źródeł, miała charakter dziękczynny za uratowanie życia Pociejowi, gdy ten udawał się do Warszawy jako poseł antysapieżyńskiego zjazdu litewskiego. Napadnięty na drodze przez oddział Michała Sapiehy, pisarza polnego, ledwie uszedł z życiem. Zdołał wymknąć się pogoni i dostał się do Warszawy, gdzie znalazł gościnne przyjęcie w klasztorze paulinów, którym wówczas zarządzał o. Innocenty Pokorski. Z opowiadań Pocieja wynikało, iż wyszedł on cało z opresji jedynie dzięki wstawiennictwu „Błogosławionej Matki Maryi” wówczas wezwanej. Stwierdzał dalej, że wiedziony dziwnym przeczuciem trafił właśnie do klasztoru paulinów. Jego życiu zagrażało ciągłe niebezpieczeństwo, lecz paulini informowali go na bieżąco o podejmowanych przez Sapiehów próbach „unieszkodliwienia” ich głównego adwersarza. Pociej, widząc w tych wydarzeniach widoczny znak Opatrzności Bożej, ufundował więc klasztor włodawski. Organizacją prac zajął się pierwszy superior włodawski o. Dominik Paprocki „vir modestus, industrium doctus et prudens ad praefatam functionem" (APP T. V, s. 696). Przybył on w 1801 roku do Różanki (gdzie mieszkał Pociej), aby omówić szczegółowo warunki fundacji. Do pomocy o. Dominikowi przeznaczono o. Krzysztofa Lateckiego oraz o. Kajetana Młynarskiego (AJG 1661, s. 242).

Ojcowie zabrali się z miejsca do pracy, której było wyjątkowo dużo. Fundator bowiem oddał paulinom w posiadanie stary, bardzo zniszczony, drewniany zbór kalwiński. Zbór ten od dawna nieużywany podupadł tak, że brakowało w nim nawet okien i drzwi, nie mówiąc już o ołtarzach i innych potrzebnych do sprawowania kultu sprzętach. O. Dominik zajął się od razu odbudową tego kościoła, a do jego szybkiego i gruntownego zakończenia przyczynił się znacznie o. Krzysztof Latecki - utalentowany malarz, autor m.in. obrazu Matki Bożej w Piekoszowie. Namalował on dziewięć obrazów do poszczególnych ołtarzy w kościele. Przy wydatnej pomocy fundatora i jego małżonki sprawiono nowe paramenty liturgiczne, tak że wkrótce mogły tam się odbywać regularne nabożeństwa. O. Dominik podjął się również innych prac związanych z budową klasztoru. Do kościoła dobudował zakrystię, a fundamenty pod budynek klasztorny sporządził z materiału pochodzącego z pobliskiego, starego i zniszczonego zamku. Posiadając zmysł estetyczny urządził w wirydarzu tegoż klasztoru piękny ogród, dokąd sprowadził sadzonki egzotycznych drzew i krzewów. Radość z dokonanego dzieła trwała jednak krótko, gdyż 14 sierpnia 1705 roku pożar, który ogarnął całą Włodawę, dostał się również do klasztoru i strawił wszystko w przeciągu godziny. Praca kilku lat spełzła na niczym. Zrezygnowany o. Paprocki zamierzał już opuścić Włodawę wraz ze swymi współpracownikami „Opatrzności Bożej pozostawiając te resztki”, gdy zjawił się nieoczekiwanie jeden z miejscowych Żydów o imieniu Nochim oferując swą pomoc. Zaproponował tymczasowe zatrzymanie się we wsi Suszno, która była jego własnością i zachęcił do cierpliwego oczekiwania na dalsze dyspozycje fundatora. Przez pewien czas trzej nasi ojcowie mieszkali w wiejskiej chacie. Ponieważ zbliżał się czas kapituły prowincjalnej, o. Paprocki i o. Latecki udali się na Jasną Górę. Starania o klasztor i sprawy bieżące powierzono o. Kajetanowi.

Wypada przyjrzeć się teraz sytuacji, jaka panowała w tym czasie w Polsce i na Litwie. Otóż z nadejściem 1702 roku armia szwedzka Karola XII przekroczyła granice Rzeczypospolitej. Zajęto najpierw Wilno (3 IV 1702), które bezskutecznie próbował odbić Ludwik Pociej 16 kwietnia tegoż roku. W maju 1702 roku Karol XII wkroczył z wojskiem w granice Polski. Stan liczebny armii szwedzkiej nie przedstawiał się może imponująco, ale jej operatywność, szybkość marsz i działanie z zaskoczenia zapewniły jej świetne rezultaty. Karol XII nie napotykał na większy opór. Armia szwedzka poruszała się wciąż naprzód zbierając od każdego zdobytego miasta wysokie kontrybucje, niszcząc i grabiąc wszystko na swej drodze. W dwa lata później, na mocy traktatu narewskiego (30 VII 1704) w granice Rzeczypospolitej weszły wojska rosyjskie. Od tej pory Polska była nękana przez dwie armie, jednakowo zaborcze i silne. Rosjanie prowadzili zgoła inną politykę niż wyznaczoną i ratyfikowaną w wymienionym traktacie narewskim. Szczególnie trudna sytuacja panowała właśnie na Litwie gdzie, jak pisze L. Powidaj „Moskale ze swej strony, ile razy weszli do Litwy, a czynili to za każdym wejściem Szwedów uchodząc za ich powrotem, nie ochraniali ani przyjaciół, ani nieprzyjaciół, różnymi drogami wywozili z Litwy zboże, bydło, kosztowności prywatne i kościelne”. Na nich to uskarżał się o. Paprocki, że po spaleniu się klasztoru wszystko, co zdołano uratować, zrabowali. Jeszcze w czerwcu 1706 roku o. Paprocki i o. Latecki przebywali w Częstochowie i w Krakowie, przy czym o. Paprocki spełniał tymczasowo (zastępczo) urząd przeora pińczowskiego. O. Kajetan natomiast doglądał prac przy budującym się klasztorze we Włodawie.

Tymczasem wojska szwedzkie spustoszywszy Wołyń szły przez okolice Lublina i Zamościa w kierunku Saksonii. Pod koniec lipca dotarły do Włodawy. Szwedzi ograbili miasto, lecz ze szczególną zawziętością i chciwie jęli rabować klasztor. Oddziałem tym kierował generał Mardefelt, dowódca pułku Sodermanland. Miał on szczególne powody do nienawiści wobec paulinów, stawiających od dawna skuteczny opór armii szwedzkiej (zwłaszcza w 1702 roku). Jeszcze większą nienawiść wzbudził w dowódcy szwedzkim fakt, iż klasztor i kościół to fundacja L. Pocieja, którego próbę zbrojnego odbicia Wilna dobrze pamiętano. W końcu nadzieja na zdobycie ogromnych łupów rzekomo zdeponowanych w klasztorze (była to wiadomość spreparowana przez miejscowego Żyda) skłoniła Szwedów do wyjątkowo brutalnego obejścia się z siedzibą paulinów i jej opiekunem o. Kajetanem Młynarskim.

Zaczęto wymuszać na nim pewne informacje, a także torturować go z powodu wiary katolickiej, głębokiej czci do Matki Bożej i przynależności do zakonu paulinów. W jednym z pomieszczeń klasztoru żołnierze szwedzcy ułożyli stos z drewna i podpalili go. Obdartego z szat zakonnych o. Kajetana przepychali rapierami powodując jego upadek w ogień. Męczennik jednak nie tracił ducha. Znosząc wszystko z podziwu godnym spokojem, pokazywał swoje rany mówiąc beztrosko: „Oto jak piękny jestem teraz”. Oprawcy, wiedzeni chęcią zdobycia łupu, przeszukiwali cele klasztorne w nadziei znalezienia czegoś. O. Kajetan skorzystał z chwili ich nieobecności i czołgając się uciekł do ogrodu i skrył się między drzewami. Byłby może uszedł z życiem, gdyby nie wierny pies podwórzowy, który biegł za swym panem i szczekaniem zdradził miejsce jego kryjówki. Żołnierze żądni „rozrywki” zaczęli powtórnie znęcać się nad wpół żywym zakonnikiem. Ale oddajmy głos o. Paprockiemu, który w liście z dnia 5 sierpnia 1706 roku , opierając się na relacjach naocznych świadków, tak opisywał męczeństwo o. Kajetana: „Był od nich naprzód za dwa palce na kołku zawieszony tak, jak go Matka urodziła, rózgami toto corpore aż do odpadania ciała sieczony, między skrępowane palce stępie y żelaska ostre zawodzono. Po tym rozpalonymi szynami boki y całe ciało pieczano, na ostatek przez wielki ogień kilka razy nagiego rapierami popychano, y kłuto, w którym kilka razy upadając prawie upieczony został, już prawie agonizatus z niego extract” („Archiwum Skałeczne” 9, s. 108).

O. Kajetan miał świadomość, że umiera za wiarę. Dlatego w cierpieniu i opuszczeniu mówił: „Oto za wiarę jestem męczony” (M. Benger, Annalium, s. 389). Również jego przynależność do zakonu paulinów stała się powodem tych wyjątkowych tortur. Podkreślił to o. Paprocki w wyżej cytowanym liście: „Wszystka okazya jego Męczeństwa, że Częstochowski Ksiądz, y suspicyia o pieniądzach y depozytach cudzych. Oret Dominum Deum Novus Martyr pro nobis” (ASk 9,109). Opisane wydarzenia miały miejsce 27 lipca 1706 roku. O. Kajetan pozostawiony przez oprawców i cudem znaleziony w ruinach klasztoru przeniesiony następnie do pobliskiego klasztoru augustianów w Orchówku, odbył tam spowiedź generalną przyjął Wiatyk i namaszczenie. Wśród cierpień oddał Panu swoją dusze, wypróbowaną jak złoto w ogniu, dnia 2 sierpnia 1706 roku. Dobrzy augustianie zawinęli jego umęczone ciało w całun i pochowali we własnym grobowcu. O. Paprocki miał czynić starania, aby „można przenieść go gdzie do nas” (ASK 9,108), ale nie zakończyły się one translacją gdyż jak wynikało z relacji o. Innocentego Pokorskiego w 1710 roku, w cztery lata po śmierci o. Kajetana, dokonano otwarcia grobu. O. Innocenty opowiada, iż po otwarciu grobu okazało się, że zwłoki męczennika pozostały nienaruszone, wymownie świadcząc o jego świętości. O. Pokorski obmył je, po czym złożono je z powrotem do grobu.

Wieść o męczeństwie o. Kajetana obiegła szybko całą Polskę. W Zamościu wywołała olbrzymie poruszenie, zwłaszcza wśród mieszczan włodawskich chroniących się tam przed Szwedami. Miasto obrało go sobie za patrona i czciło jako orędownika przed Bogiem. Wieść o śmierci o. Kajetana dotarła też do ówczesnego prymasa Stanisława Szembeka, który pisząc do przeora jasnogórskiego stwierdził, że boleje nad stratą, jaką zakon poniósł, lecz również cieszy się, że ojczyzna ma nowego męczennika i orędownika.

Wstawiennictwu o. Kajetana przypisywano również zwycięstwo Augusta II nad pułkami generała Mardefelda w bitwie pod Kaliszem 29 listopada 1706 roku.

Źródła wskazują ponadto, że o. Kajetan ukazywał się świątobliwemu o. Innocentemu Pokorskiemu oraz augustianinowi, który przygotowywał go na śmierć (AJG 915; M. Benger, s. 390).
Paulini polscy zwracali się z prośbą o beatyfikację współbrata - męczennika (np. konwent w Topolnie, AJG 1641, s. 35) lecz procesu beatyfikacyjnego nie doprowadzono nigdy do końca.

o. Dariusz Cichor OSPPE, w: „Jasna Góra" nr 4 (1989) s. 51-54

Galeria

Z życia parafi

Odpust św. Ludwika

Odpust św. Ludwika

Zapraszamy na uroczystości odpustowe ku czci św. Ludwika patrona parafii...

Więcej
Jarmark Pauliński 2022

Jarmark Pauliński 2022

Zbliża się tegoroczny Jarmark Pauliński. Tym razem przypadnie 28 sierpnia....

Więcej
Zapraszamy do sklepu

Zapraszamy do sklepu

Zapraszamy do sklepu Paulinianum przy klasztorze. Z okazji Dni Włodawy...

Więcej
Zawierzenie Włodawy Matce Bożej

Zawierzenie Włodawy Matce Bożej

Trzydzieści lat temu, w 1992 roku, po 128 latach od carskiej kasaty, paulini...

Więcej